Tag Archives: Buch

KULT – TURYŚCI – TO JEST KWESTIA ZAANGAŻOWANIA

jkbmik/ ROZMOWY KULTURALNE, WYWIADY, WYWIADY MUZYCZNE

    Co to jest grupa Kult, tego nie trzeba tłumaczyć! A czym jest grupa Kult-turyśći? To już bardziej zagadkowe. Zapewne wielu z Was przywoła obrazy „Karków” z osiedlowej siłowni. Niemniej jednak sprawa jest trochę bardziej złożona. Przy okazji ostatniego koncert Kaenżet w londyńskiej Scali w lutym b.r. udało nam się porozmawiać z tą tajemniczą grupą.  Sławek Orwat: Kiedy powstali kulturyści? KULT – turyści: Chyba wtedy, gdy ludzie zaczęli pokonywać więcej niż trzy przystanki tramwajowe. A pierwszy koncert Kult- turystów odbył się w Bristolu. Ale kult-turystów jest dużo więcej niż ludzi, którzy dzierżą to flagę. My chcemy spajać to całe środowisko, chcemy promować to, co sobą ten zespół reprezentuje. Sławek: Czyli spoiwem dla Was jest Kazik, bo dziś nie gra…

NIGDY NIE BYŁO JAKIEGOŚ PRZYKLĘKANIA PRZED GUSTAMI INNYCH CZY ROBIENIA CZEGOŚ POD DYKTANDO KOMERCJI

jkbmik/ WYWIADY, WYWIADY MUZYCZNE

    Od lat wielu nie chce przedostać sie do mainstremu co bardzo mi imponuje! Stało się to powodem do porozmawiania przy okazji koncertu z okazji dnia kobiet w lodyńskim Forum. Nie sposób opisać talentu ani uroku osobistego . Byłem zachwycony swobodą rozmowy i życzliwością . Zapraszam na słów kilka od Reanty Przemyk. Kuba Mikołajczyk: Na najnowszy album czekaliśmy pięć lat i budzi on wiele kontrowersji wśród fanów, jedni twierdzą, że jest to prawdziwy strzał w dziesiątkę, a drudzy z kolei, że tracisz swoje prawdziwe ja. Wiadomo, że są gusta i guściki, ale jak Ty się do tego odnosisz? W kontekście do tych dwóch przeciwstawnych opinii? Renata Przemyk: Nie istnieje chyba taka sytuacja, zwłaszcza w muzyce, aby udało się…

Baby zesłał Buch !

jkbmik/ KONCERTY, REMINISCENCJE

Kobiety kobietom czyli dzień kobiet po „angielsku” Mniej znana polskiej publiczności ale za to znana w środowisku jazzowym w Londynie Monika Lidke rozgrzała panie. Zadanie o tyle trudne , że wykonuje przecież jazz a hala Forum nie należy przecież do najmniejszych. Jazz znakomicie sprzedaje sie w salach kameralnych. Rozgladając sie po hali na początku występu zauważylem, że niektórzy nie wiedzieli co zrobić ale wystarczyła skoczna „Tum tum song” żeby panie zaczęły zgrabnie ruszać bioderkami . Pózniej bylo juz tylko lepiej . Coraz wiecej i coraz żwawiej. Atmosfera pod sceną zagęszczała się a i trudno bylo znaleźć jakiegoś mężczyzne i powoli zaczynałem czuć sie jak w raju, a i kobiety zdawały sie bardziej ponęntne ale to pewnie za sprawą uśmiechu coraz cześciej…