WSZYSCY JEDZIEMY NA JEGO WUZKÓ

jkbmik/ ARTYŚCI, REMINISCENCJE

      Muzyka punkowa mocno zakorzeniła się w polskim społeczeństwie ( przynajmniej w tej jego części, która ukształtowała mnie jako małolata) . W dużej mierze za sprawą ówczesnego systemu politycznego i „okruchów” wolności (szeroko rozumianej) uzewnętrznionej w postaci, miedzy innymi, Jarocińskiego festiwalu. Dla mnie to, przede wszystkim, kilka zespołów z polskiej sceny punkrockowej, które mocno wpłynęły na wiek mojego dorastania. Miały one swój oddźwięk w późniejszych latach mojego życia. Pytany o to, czego słucham, zawsze na pierwszym miejscu podawałem zespół: Defekt Muzgó. Jaka szkoda, że pisanie o tym, zostało niejako wymuszone na mnie w skutek straty jednego z czołowych przedstawicieli ówczesnej polskiej sceny punkrockowej: Tomasza Wojnara. Jednak dla wszystkich jego bliskich ,fanów i „ludzi z branży” to był po prostu Siwy.

Siwego udało mi się spotkać kilka lat temu przed koncertem. Dla mnie było to niesamowite spotkanie. Tomek był moim idolem z lat młodzieńczych. Głos idola słyszany z kaset, brzmiał jeszcze bardziej magicznie niż z  dzisiejszego mp3. Od mojego pierwszego kontaktu z muzyka Siwego do pierwszego spotkania minęło ćwierć wieku. Możecie sobie wyobrazić moją radość( po 25-letnim oczekiwaniu!!!) na wiadomość o spotkaniu. Pogłoski  o jego skromności są prawdziwe. Mogę to stwierdzić  z pełną stanowczością. Wiem, że dla wielu osób,które go znały lub też śledziły jego losy, był schorowanym człowiekiem. Muszę się przyznać że ku początkowemu zaskoczeniu (z mojej strony oczywiście)  rozmowa toczyła się bardzo gładko i na przyzwoitym poziomie. Nie każdy jest w stanie stawić czoła twardemu życiu rocknrollowca.

     Zespół powstał w roku 1981 w Wałbrzychu. Siwy  do zespołu dołączył jeszcze jako nieletni chłopak. Wtedy zespół nazywał się Bunt. W składzie był Heban ( Krzysztof Migdał – przyp.red) i Walec (Wojciech Walczyk – przyp.red.), który był głównym „tekściarzem” zespołu. Po śmierci Manfreda” Fredka” Wójcika zespół zmienił nazwę na „właściwą”, czyli Defekt Muzgó. W 1983 w Jarocinie wystąpili już jako Defekt Muzgó w składzie czterosobowym z Walcem na wokalu. Siwy po przejęciu roli wokalisty szybko wysunął się no pozycje frontmena, bo jak twierdzi Heban (Krzysztof Migdał, perkusista – przyp.red): „zaczął pisać teksty i został, ciężko powiedzieć, że liderem, bo chyba nigdy kogoś takiego w Defekcie nie było, ale frotmenem zespołu”. Zespół od tego momentu grał już wyłącznie jako trio. Jak wspomina w wywiadzie, w książce Grzegorza Witkowskiego „Grunt to bunt” – na przesłuchaniu spodobali się między innymi Andrzejowi Nowakowi z TSA i Irkowi Dudkowi. Wspominając koncert po przesłuchaniu mówił: Pamiętam, że wyszedłem w skórze […] Mnie sparaliżowało, jak zobaczyłem tylu ludzi. Stałem koło statywu i bałem się ruszyć, lało się ze mnie niesamowicie, bo w słońcu było ze 40 stopni ( śmiech). Potem zespół grywał małe koncerty, w dużej mierze w Wałbrzychu i okolicach. Później niestety Walec zdał na studia a Siwy odrabiał wojsko w Straży Pożarnej. Rok 86 to ponownie przesłuchania do Jarocina i mimo dobrze nagranej kasety usłyszeli od Waltera (Walter Chełstowski – organizator festiwalu w Jarocinie. przyp.red): „Chłopaki pamiętam Was z 83 roku. Gracie nadal tak samo, powinniście próbować czegoś innego”, na co Siwy się zdziwił „Przyjął kupę innych zespołów, które grały tym razem, gorzej od nas, ale nas nie przepuścił (śmiech)”. W 87 roku dostali się już „z kasety”. „Graliśmy normalny koncert, nawet w konkursie publiczności zajęliśmy 7 miejsce”.

Z tym koncertem wiąże się pewna anegdota. Powszechnie wiadomo, że wówczas trzeba było przejść cenzurę. Nie ominęło to również  Defektu.
Cenzor: Nie możecie zaśpiewać „Służ ojczyźnie”.
Siwy: Dobra.
Cenzor: „My ze spalonych wsi” też!
Siwy (ze zdziwieniem): Tej piosenki w szkole mnie uczyli.
Cenzor: Tak, ale wy to śpiewacie w innym kontekście. Wiem, co knujecie!
Po latach Siwy wspomina: Skończyło się na kolegium. Starzy musieli zapłacić. Że za jakieś wulgaryzmy… coś tam powypisywali. Sens był taki, że nie mogłem zaśpiewać, ale zaśpiewałem.

Rok 1987 był dla Defektu łaskawy- przyniósł ze sobą wiele koncertów . w 1988 zakwalifikowali się ponownie do Jarocina. Niestety Siwy miał już plany związane z wyjazdem. W 1988 roku wyjechał do Niemiec. Tak opowiadał: Były to tzw.” Wycieczki-Ucieczki”. Jechało 40 osób a wracał pilot z kierowcą (śmiech).” Nie było mnie dwa lata”-mówi Siwy- Jak komuna padła to wróciłem. Skrzyknąłem chłopaków i zgłosiliśmy się na „Jarocin 90”. Wówczas wywalczyli nagrodę publiczności. Dostaliśmy w nagrodę gitarę, nie pamiętam jakiej marki, możliwe, że to był polski Defil. Nie dało się na tym grać, po jednej próbie sprzedałem ją w lombardzie.
Z  początkiem lat 90-tych, muzyka znacznie przyśpieszyła. W skutek czego i  Festiwal w Jarocinie. Defekt dał w 1990 roku wspaniały, pamiętny koncert. Za sprawą Defektu Muzgó publiczność o mało nie rozniosła(dosłownie!!) małej sceny. Tłum nieustannie domagał się bisów, a gdy zespół zdecydował  definitywnie zejść ze sceny to poleciały kamienie i fragmenty ławek w kierunku organizatorów. Aby uspokoić tłum, Jarek Janiszewski (Bielizna,Czrano Czarni przyp.red.), który wtedy prowadził koncert na małej scenie zapowiedział , że Defekt pojawi się ponownie następnego dnia. Po rozmowie z Owsiakiem zespół dowiedział się, że przez taka zadymę z poprzedniego dnia raczej nie zagrają, bo publiczność rozniosła by scenę. Wracając do tamtych chwil Tomek wspomina: Gdy wracaliśmy, grało TSA. Słyszałem jak tłum skanduje TSA, TSA… ale ktoś zwrócił mi uwagę, że to nie są okrzyki na cześć TSA. Ludzie darli się: Defekt Muzgó, Defekt Muzgó… (…) Pomyśleliśmy, że trzeba iść szybko do organizatorów i dowiedzieć się, o co chodzi. Pytam się: O co chodzi? Jurek mówi: Grajcie! Wchodźcie na tę scene, bo rozpierdolą stadion! Przecież mówiłeś, że nie gramy. Owsiak: Wchodźcie grajcie!!!

      W tym samym roku – pierwsza oficjalna płyta zespołu. „Wszyscy jedziemy…” to była płyta , z której ucieszył się najbardziej , wyznał mi po latach. Za realizację nagrań Odpowiadał Waldemar „Ace” Mleczko i Mieczysław Jurecki , który później na lata związał się z Budką Suflera. Początek lat 90-tych to w Polsce wielkie „Bum” na wydawnictwa wszelkiej maści. Ten „Bum” nie ominął również Defektu Muzgó. Część nagrań z koncertu we Wrocławskim klubie „Rura” trafiło na wydaną rok później, również koncertową, płytę Pornografia. Natomiast rok później ukazała się również płyta koncertowa z trasy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Płyta była wspólną płytą zespołu Defekt Muzgó i wrocławskiego Sedesu, czyli Sedes Muzgó – Live. Płyta była swoistym wywiadem z obiema grupami. Nie mniej jednak pojawiły się też głosy , że płyta nie powstała podczas koncertów. Była swoistym rodzajem fenomenu, jeśli chodzi o nazwę i forme, w jakiej album został nagrany.

W 1993 roku ukazał się pierwszy studyjny krążek Defktu, czyli N.U.D.A. Tytuł był rzekomym skrótem od Nie Udawajcie Diabły Aniołów. Jednak przy przesłuchaniu piosenki Nuda wiadomo, że chodziło po prostu o nudę. Płyta powstała również pod okiem Mieczysława Jureckiego w jego studiu we Wrocławiu a wydana przez Bravo I Melisa. Rok 1993 to również płyta Zjednoczona Europa w nagraniu, której wzięli udział Darek „Para” Parszczuk (ex Sedes) i Dariusz Biłyka (ex TSA). Numery na tą płytę to wyłącznie covery zachodnich wykonawców między innymi Anti Nowhere League, Accept, The Business, Bohse Onkelz.      Utwór Bohse Onkelz – Kanjpenteroresten to jedyny utwór w dorobku Defektu, który nie jest śpiewany po polsku. Do współpracy muzyków doszło również rok pózniej, gdy nagrali razem album Pokolenie 80. Na albumie znajdują się kompozycje Pary i Siwego. Wszystkie numery na ten album powstały w okresie 80-85 a zostały zrealizowane na potrzeby płyty w 94 roku ponownie w studiu Bartosza Straburzyśnkiego we Wrocławiu. Za perkusją zasiadł wówczas Ryszard „Ricardo” Guz. W tym samym roku ukazało się wydawnictwo „XIII lat” promujące 13 lecie zespołu. Na album złożyły się nagrania koncertów z Wałbrzycha i Jeleniej Góry.

       Kolejne lata to płyty „Przemoc” i Defekt Muzgó”. Autorem większości tekstów był Henryk Król. Siwy jednak odpowiadał za muzykę na obu płytach. Jeśli weźmiemy pod lupę teksty to zobaczymy,że Tomek był autorem tekstów o zabarwieniu romantycznym. „Samotność”, „Nie ma Cię” i „Nie jesteś taki zły” to z pewnością efekt rozstania w jego życiu, który odczuł boleśnie. Po kolejnej płycie, która jednak nie okazała się aż tak wielkim sukcesem, jak poprzednie, zespół zdecydował się zawiesić działalność.

      Do koncertowania powrócili w 2003 roku, by w 2004  wydać płytę Lekcja Historii, która była retrospekcją ich dokonań przez ostatnie 20 lat. Od tamtego momentu zespół pojawiał się na scenie w różnych składach, aż w końcu w 2015 przyjął do siebie muzyków Sedesu. Siwy na skutek kontuzji nadgarstka nie mógł już pełnić funkcji gitarzysty. Tak już było do końca .

W 2012 Siwy pojawił się gościnie w teledysku Nullo do numeru „Wzór” oraz nagrał razem z nim piosenke „Nasz Kultura”. Z pewnością nie był to numer hip hop a bardzo rocknrollowy . Autorem tekstu i muzyki jest Nullo i Siwy. Piosenka ma dośc wymowny teskt a dziś można stwierdzić że wówczas był pewnego rodzaju „przepowiednią”..

      Rok 2012 to również narastające kontrowersje wokół zespołu. Spowodowało to ich rozłam. Ireneusz Jeż, dotychczasowy menadżer zespołu Defekt Muzgó, próbował podszyć się pod zespół i funkcjonować bez Siwego pod tą samą nazwą. Skutkiem tego, był fakt iż przez pewien czas na rynku funkcjonowały dwa zespoły o tej samej nazwie. Jednak Tomek odciął się  i podkreślał, że nie miał nic wspólnego z zespołem Defekt Muzgó, który był reprezentowany przez Ireneusza Jeża. Zespół Jeża nie wziął udziału w żadnym koncercie punkowym ani nie skomponował żadnej kompozycji pod szyldem Defekt Muzgó. Płyta Aniołowie była sygnowana jego naziwksiem a Siwy był muzykiem sesyjnym jedynie. Pojawiła się tam również kompozycja Janka Siepieli, który sam o sobie  wypowiadał się, że kompozycja była wydana w brew jego woli. Historie tą potwierdzają również najbliżsi z otoczenia Tomasza Wojnara oraz jego rodzina. Jednak Jeż nadal próbuje występować pod nazwą Defektu…sami oceńcie. Jeśli przyjrzymy się temu z bliska to zobaczymy, że  „defekt mózgu”(ten który z prawdziwym nie ma nic wspólnego) wystepuje JEDYNIE  i WYŁĄCZNIE na imprezach charytatywnych. Nasuwa się również ptanie: Który ze znanych wam  menedżerów zespołu śpiewa sam na scenie?… Zresztą jak widać na załączonych obrazkach na yt do śpiewu mu daleko (jeśli można ową tak nazwać) sami oceńcie…

Ostatni koncert Defektu Muzgó z Siwym odbył się 9 lutego 2018 w Krakowie. Narastające problemy zdrowotne Tomka uniemożliwiały mu dalsze koncertowanie. Końcem marca był hospitalizowany. Na krótko wyszedł ze szpitala by zaraz ponownie doń wrócić . Zmarł nad ranem 12 kwietnia 2018.

Smutek po człowieku przeplata się z żalem jego fanów, że za wcześnie odszedł,że jeszcze za mało nagrał, za mało dał siebie w teksty, muzykę… Obserwując fora internetowe i portale społecznościowe zaobserwowałem, że Defekt Muzgó znany był w kręgach znacznie wyrastających poza Punk Rocka.

           R.I.P. Siwy!!!

Przyjaciele- artyści o Siwym:

Wojtek Maciejewski ( Sedes, Defekt Muzgó) – Znaliśmy się Siwym bardzo długo od 1992. Próbowałem kiedyś policzyć ile razem zagraliśmy koncertów…i nie wiem. Na pewno kilkaset! Mam w głowie tysiące fleszy związanych z Tomkiem. One zupełnie nie pasują do modelu, który przez ostatnie lata wielu próbowało mu przypisać. Jak jeździliśmy w trasy był zawsze schludnie ubrany a wszystko miał poskładane w kostkę, jak w wojsku i nawet kapcie ze sobą przywoził ( śmiech). Był inteligentnym człowiekiem, z dużą wiedzą na wiele tematów niekoniecznie związanych z muzyką, a przy tym niesamowicie wrażliwym. Zawsze dbał o poprawną polszczyznę i używał niebanalnych zwrotów grzecznościowych. Bardzo rzadko bywał wulgarny, jak i w tekstach tak i w życiu. To, że był bardzo sprawnym gitarzystą, to chyba wszyscy wiedzą. Miał świetne wyczucie rytmu i tą „podzielność uwagi” w graniu i śpiewaniu. O kompozycjach i tekstach nie będę mówił, bo to znają wszyscy. Będzie mi go brakować!

Mirosław „Smalec” Malec (Ga-Ga Zielone Żabki) – Siwy był związany bardzo mocno z moją karierą. Pamiętam jak występowaliśmy razem podczas „Jarocina 92”. Defekt występował jako laureat ubiegłorocznej imprezy tuż przed nami. Gdy weszliśmy na scenę tłum skandował „wypier..c”. Nie to, że nas nie lubili ale tak bardzo chcieli Defektu właśnie ( śmiech). A chyba najzabwniejsza sytuacja to jeden z ostatnich moich melanży w życiu, w roku 93, to był właśnie z Siwym i mocno się zaprawiliśmy a ja naobrażałem wtedy kilka osób (śmiech). Poźniej rzadziej się widywaliśmy ale jak graliśmy w Wałbrzychu to Siwy zawsze się pojawiał. Wspominam to z wielki rorzewnieniem.

Darek „Para” Parszczuk (ex Sedes, ParaWino) – Siwy miał u mnie w domu swój tapczan. Poznaliśmy się w 1982 roku na giełdzie płytowej we Wrocławiu ale jako kumple przypadliśmy sobie do gustu dopiero dwa lata później w Jarocinie. Mieliśmy wspólną cechę: kiedy nagrywaliśmy nie rozmawialiśmy o tym i nie przygotowywaliśmy się do nagrań. Ostatni raz widzieliśmy się 4 lata temu w Wałbrzychu kiedy u niego nocowałem ale na telefonie byliśmy aż do śmierci…

Wojtek Wojda (Farben Lehre) – Znaliśmy się od ponad ćwierćwiecza, ostatnio spotykaliśmy się sporadycznie przy okazji koncertów, czy to w Szczawnie Zdrój, Krakowie, Wrocławiu czy Żorach… 
Pamiętam go jako wesołego, skromnego gościa (…)Cóż niech odpoczywa w spokoju, tam gdzie kiedyś się spotkamy, wszak wszyscy jedziemy na tym samym wózku, a od strachu ratuje nas tylko defekt mózgu…

Krzysztof „Heban” MIgdal (Defekt Muzgó)- Nie wiem jak on nas znalazł ale zaczał sie pojawiać na naszych próbach, pokazał jak gra i już został. Miał 16 lat i wielkie parcie na granie, pozytywne parcie a przy tym ambitny i został motorem napedowym Defektu. Ponad 30 lat przyjaźni sprawiło, że traktowałem go jak brata ale zawsze był niepokorny (śmiech). Miał niesamowite pomysły muzyczne, potrafił robić wybitne wręcz aranżacje. Niemoge się nadal otrząsnać z tej straty!

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o