JESTEM SZCZĘŚLIWY, ŻE NADAL ROBIMY, CO LUBIMY.

jkbmik/ WYWIADY, WYWIADY MUZYCZNE

   Kobranocka od ponad 30 lat występuje na polskich scenach. Najbardziej znana z przeboju „Kocham Cie jak Irlandie”. Nie mniej jednak w radiu możemy usłyszeć „Hipisówkę” albo „List z pola boju”. Historie  ze szpitala psychiatrycznego są powszechnie znane ale o tym jak omijali cenzure oraz nowej płycie opowiedzą Andrzej „Kobra” Kraiński i Jacek „Kazik” Bryndal. Stanowią oni trzon Kobranocki od ponad 30 lat!

 

Kuba Mikołajczyk : Co Wam przyświecało zakładając zespół 30 lat temu ?` Znam historie z Twoich opowiadań , że wyobrażałeś sobie siebie na scenie a za Tobą Twoi wujkowie. To było serio?

Andrzej „Kobra” Kraiński: Całkiem serio! A kariera naszego zespołu  to był przypadek. Dostając bilet do wojska poznałem Ordynata Michorowskiego ( Andrzej Michorzewski przyp.red.), który pokazał mi swoje teksty. Chciałem uciec od wojska udając wariata i tak to się zaczęło. Cel był prosty! Żeby dopiec komunistom, milicjantom, różnym innym mundurowym! Miała to być jednorazowa akcja i nazywała się Latający Pisuar, czyli powstał zespół. Nagraliśmy chyba 7 numerów w toruńskim radiu studenckim, nocą, niemal po kryjomu…po to, żeby zostały wyemitowane w Radiu Wolna Europa, co zresztą się udało, no i miał być koniec. Za namową przyjaciół graliśmy jednak nadal, a okoliczności wymusiły zmiane nazwy.

Jacek „Kazik” Bryndal: Byliśmy ciekawi świata, głowy mieliśmy pełne pomysłów, a życie toczyło się jak impreza, z dnia na dzień. Na początku Lat 90-tych założyłem z bratem ( Rafał Bryndal przyp.red.) Arakcyjnego Kazimierza ponieważ rozsadzały mnie pomysły, które nie pasowały do stylistyki w której poruszała się Kobranocka.

Kuba : Ja, który wyrosłem ze środowiska punkowego, mogę śmiało powiedzieć , że nazwa Latający Pisuar bardziej mi leży   🙂 

Kobra: No tak,  ale gdyby nie zmiana nazwy, to pewnie byśmy dzisiaj tutaj nie rozmawiali .

Kuba : Deklarujecie pojęcie Punk ‘n Roll ale w Waszym repertuarze pojawiają się ballady, które nijak się mają do słowa Punk.

Kobra: Ale do Roll się mają. Nigdy nie reprezentowaliśmy ortodoksyjnych poglądów punkowych, ale niewątpliwie wynika to z punkowego podejścia do tematu. Jestem dość konserwatywny i od ponad 40 lat twierdzę, że moją ulubioną kapelą są Stonesi. Nie znaczy, że ich namiętnie słucham cały czas, ale taki jest fakt, to moi faworyci, głowne źródło inspiracji. W naszych tekstach można się doszukiwać Punka, pacyfizmu i inych poglądów. Nie zamykamy się w sztywnych ramach stylów muzycznych. Gramy w zależności od sytuacji , co nam akurat gra w duszy.  Oczywiście nie disco polo, na to się zamykamy. No, chyba żeby kiedyś, dla jaj…

Kazik: Nigdy nie byliśmy koniunkturalistami, zawsze staraliśmy się robić swoje według naszych przekonań. Zawsze punktem wyjścia był dla nas rock’n’roll i różne jego barwy, między innymi punk.

Kuba: Z racji , że gracie w pewnym stopniu punka to nadal zaglądasz w plyty The Clash i innych z minionej epoki?

Kobra: Oczywiście. Nie wiem,  czy własnie to  mnie inspiruje. Słucham głównie muzyki lat 70 tych. Przedostatnio zwłaszcza Status Quo. Nie ich późniejszych dokonań, z pogranicza popu, ale właśnie tych z lat 70, gdzie grali bardzo surowo. Jestem wielkim fanem tego okresu w muzie rockowej. Mam sporą kolekcje płyt UK Subs, a to  akurat dlatego , że miałem okazje z nimi przebywać dość blisko. Ostatnio „odkryłem” The Kinks, wow!

Kuba: Czy sytuacja w latach 70-tych potem 80-tych była bardziej mobilizująca czy inspirująca?

Kobra: Zdecydowanie mobilizująca! A przez to inspirująca.

Kazik: Starałem się zawsze  myśleć pozytywnie pomimo absurdalnych sytuacji z którymi musiałem się mierzyć za czasów PRLu. Nie było to łatwe, często czułem się jakby zewsząd podcinano mi skrzydła ale wtedy jak mantrę powtarzałem w myślach – bądź sobą, rób swoje.

Kuba: Kiedyś była cenzura a dziś etyka. Kiedyś wprost powiedziano, że tego nie można zaśpiewać a dziś , że tego nie wypada. Był głośny, na początku lat  90tych, występ Kazika, który zaśpiewał „Wałęsa dawaj moje 100000000”.

Kobra: Byłem na tym koncercie! Też wtedy graliśmy. On zrobił rzecz bez precedensu. Miał zaśpiewać coś innego i wyszedł z tą piosenką.  Jednak to był już 1992 rok, nikt by za to go nie wsadził np. do więzienia, tymczasem po naszych dzisiejszych wypowiedziach coraz częściej/gęściej nam ono grozi…

Kazik: Niestety analogie do czasów komuny są porażające. Wiem coś o tym choćby dlatego, że byłem skazany przez kolegium do spraw wykroczeń za wykonywanie piosenek bez zgody cenzora.

Mariusz Skiba

Kuba: Kiedy koncert jest dla Was udany?

Kazik: Kiedy, czuje się w powietrzu coś trudnego do opisania. To rodzaj emocji pomiędzy publicznością a muzykami. Koncert jest bardzo udany też wtedy, kiedy grasz koncert podczas mało rockowej imprezy, najczęściej plenerowej i nie próbujesz się przypodobać zmieniając program lub coś w tym stylu, tylko jesteś sobą, a publiczność dla której często jest to pierwszy koncert rockowy w życiu, domaga się bisów  🙂

Kobra: Często mi się wydaje, że koncert jest chujowy, ale zaraz po nim wychodzi na to, że jednak było dokładnie odwrotnie, że ludzie conajmniej zadowoleni i wtedy uznajemy koncert za udany. Definicja niepotrzebna, obie strony to czują.

Kuba: Czym róznią się koncerty dla Polonii a dla publiczności w Polsce?

Kobra: Różnica jest niewielka, jeśli o sam odbiór idzie. Po koncercie słyszymy: „fajnie, że przyjechaliście bo inaczej nie było by szansy …” itd. Ale z drugiej strony słyszymy to samo w wieeelu miejscach w Polsce.  Jednak zdecydowanie takie wyznanie za granicą robi na nas większe wrażenie.  Granice się pozacierały i świetnie, ale jak wiemy, nie każdemu się to podoba i strach myśleć, co to niedługo powydarzać się może…

Kazik: Ja nie zauważam wielkiej różnicy. Za granicą, czasem podchodzą jacyś miejscowi i nas komplementują i pytają o czym śpiewamy.

Kuba: Lepiej się koncertowało w latach 80-tych czy dziś?

Kazik: Między rokiem 88 a 90 nie ma dużej różnicy  🙂 Ale między rokiem 86 a 2018 już jest. Wynika to z totalnego przewartościowania życia młodych ludzi, stadiony i sale koncertowe nie są jedynym miejscem gdzie można się wykrzyczeć i zamanifestować swój bunt. Komercjalizacja osiąga kosmiczny poziom. Dlatego szczególnie nas cieszą koncerty podczas, których widzimy bardzo młodych ludzi spiewających nasze teksty.

Kobra: Lata 80-te były bardzo buntownicze, młodzieńcze a później to dojrzewało. Pierwsza płyta była bardzo anty milicyjna czy anty wojskowa. Druga zaś była o upadku komuny, że nareszcie. Trzecia była o tym, że „czerwone” na „czarne” się zmieniło. A to, co teraz odczuwamy, jest najbardziej bolesne od stanu wojennego. Zawsze nam się dobrze grało.

Kuba: Autorem zdecydowanej większości Waszych tekstów jest Ordynant. Wiem, że nie zgodziłbyś się zaśpiewać gdybyś się z nimi nie zgadzał. A zdażało Ci się ingerować w jego teksty?

Kobra: Tak. Chociażby w pierwszy utwór , który mi pokazał „List z pola boju”. W oryginale był to „List z poligonu”. Natomiast refren oryginału tak wyglądał:  „Wszystko co piękne zadepcze reżim , junty sierżantów i kaprali”,  co zmieniłem na „Wszystko co piękne zadepcze układ bandy lizusów i kaprali” itd.

     Zmieniłem ze względu na ówczesną cenzurę.  Na 14 numerów, które nagraliśmy na pierwszej płycie, cenzura odrzuciła nam 11. Większość była przeważnie minimalnie zmieniona z tego właśnie powodu.

Kuba: Wasze stanowisko do przekleństw. Próżno w Waszych tekstach szukać przekleństw?

Kobra: To w zasadzie można by odnieść do poprzedniego pytania. Właśnie często moja ingerencja polegała na tym, by zmienić obsceniczne i wulgarne zwroty na bardziej przyjemne, nie ze względu na moje „delikatne” ucho, ale dla dobra piosenki. Na ostatniej naszej płycie powtarza się zwrot „Żyrandole , które pierdole …żyrandoli , które pierdolić” itd. Nie jest to piosenka , która miała stać się hitem w radiu, a jest to nasz bunt przeciwko drobnomieszczaństwu. I tutaj jest to wskazane, ale nie chcemy by przekleństwo było hasłem przewodnim.

Mariusz Skiba

Kazik: Jeżeli nie są pointą piosenki, a służą jako pomoc w wyrażeniu emocji to nie mam nic przeciwko choć nie lubię wulgaryzmów życiu potocznym i w sztuce.

Kuba: W jaki sposó dziś promuje się Kobranocka?

Kobra: Przede wszystkim koncerty, które na szczęście zazwyczaj satysfakcjonują obie przybyłe na koncert strony. No i wszechobecny dzisiaj Facebook. Z promocją płyt od początku nie mieliśmy zbyt wiele wspólnego. Nasz startowy management, oprócz tego, że zrobił wiele dobrego, to jednak zaprzepaścił zapowiadającą się komercyjną karierę zespołu, która była na wyciągnięcie ręki, i co niejeden menager odpowiednio by wykorzystał. Nie płaczę jednak, jestem szczęśliwy, że nadal robimy, co lubimy i jakoś żyjemy z tego.

Kuba: Jako , że zbliża się dzień kobiet. Jest dla Was coś wyjątkowego w tym dniu? Jakiś specjlany spoób celebrowania płci pięknej?

Kazik: Bardzo lubimy i kochamy kobiety przez cały rok.

Kuba: Wiem, że pracujecie w studiu. Czy jekieś szczególy o nadchodzcej płycie?

Kobra: Płyta ma już nazwę- ” My i oni”, tak też nazywa się numer, który od kilku miesięcy gramy na sztukach, generalnie głównymi powodami jej powstania są: nadmiar pomysłów w głowach, chęć ich zrealizowania, 8 lat minionych od płyty poprzedniej, no i przerażająca sytuacja w naszym pięknym kraju…

Kazik: Nie będą to piosenki o niczym. Będzie to  punkt widzenia większości z nas, na otaczającą nas rzeczywistość, choć z pewnością nie będzie to płyta publicystyczna. Muzycznie jak zwykle, i szybko i wolno, i mocno i lekko.

Kobranocka wystąpi wkrótce na koncercie w Northampton z okazji Dnia Kobiet. Więcej szczegółów pod tym adresem

Zdjęcia Kobranocki z festiwalu w Sopocie autorstwa Maiusza Skiby

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o