ZŁE PSY TO STO PROCENT MOJEJ WYPOWIEDZI

jkbmik/ WYWIADY, WYWIADY MUZYCZNE

    Kim jest Andrzej Nowak? Na to pytanie potrafi z pewnością odpowiedzieć każdy miłośnik rocka i heavy metalu w Polsce. Człowiek, który powołał do życia jeden z najważniejszych zespołów rockowych nie tylko w Polsce, ale i w Europie środkowo-wschodniej. TSA bardzo szybko stało się legendą i nigdy już tego określenia nie straciło. Polska muzyka po premierze “51” także już nigdy nie była taka jak dawniej. Ta niezapomniana ballada stanowi dokument początków najstraszniejszych uzależnień i tak jak na początku lat 80′ ciągle wzbudza emocje i śpiewana jest na koncertach TSA przez wszystkie pokolenia fanów tego zespołu. Andrzej Nowak to jednak nie tylko TSA. Od pewnego czasu coraz większą popularność zdobywa jego “młodsze dziecko”. Złe Psy mają długą historię, ale ostatni czas jest momentem absolutnego bumu tej formacji na Ziemiach Polskich i wszędzie tam, gdzie żyją i mieszkają Polacy rozsiani po całym niemal świecie. 8-go lipca 2015 pojawił się kolejny dowód na prawdziwą eksplozję popularności Złych Psów. Piosenka “Wiara i moc” zdobyła szczyt Listy Przebojów Polisz Czart i zrobiła to w niesamowitym stylu wyprzedzając utwór z pozycji nr 2 o kilkadziesiąt punktów i tym samym nie pozostawiając najmniejszych złudzeń, kto w lipcu posiadał największy elektorat wśród głosujących.

 


Sławek: Należę do pokolenia, które pamięta TSA od momentu powstania. Kiedy w roku 1979 z Tomkiem Zatwarnickim zakładaliście ten zespół, przeczuwałeś, że TSA stanie się jedną z największych legend polskiego rocka, a po 36 latach nadal będzie wypełniał po brzegi sale koncertowe?

Andrzej Nowak: Ja już wtedy wierzyłem, że będziemy najlepsi, że będziemy wielcy. i bezczelnie, perfidnie wymyśliłem nazwę TSA dlatego, że tę nazwę się świetnie skanduje. TSA, TSA!!!

Sławek: A Tajne Stowarzyszenie Abstynentów?

Andrzej : Dopiero później było to przekornie dorobione przez nas w pierwszym składzie, czyli na samym początku, wtedy kiedy nie było jeszcze Marka Piekarczyka.

Sławek: Miałem 18 lat, gdy zagraliście słynny koncert w Teatrze STU. Miałeś wtedy fantastyczne blond pióra…

Kuba:…i żółty kombinezon.

Andrzej: Żółty kombinezon ukradli mi parę lat temu. Jakaś nieprawdopodobna aukcja to była, podczas której ten kombinezon doszedł do kilkunastu tysięcy złotych (śmiech). Ktoś to przebił i niestety go nie dostał, bo ktoś go ukradł. Ja ten kombinezon nazywam pajacyk (śmiech).

Sławek:Przechodziliście bardzo piękne i owiane sławą dziesięciolecia, ale w pewnym okresie też i mniej fajne dzieje. W latach 90′ występowaliście jako dwie odrębne formacje. Jak dziś wspominacie ten czas?

Andrzej:  Odpowiem ci na to pytanie po londyńsku – No comments.(śmiech). Ja patrze do przodu. Patrzę na to, co będzie jutro i pojutrze. Zacytuję słowa mojego ukochanego taty, który dał mi wszystko, polskie wychowanie i co najważniejsze – uczynił ze mnie żarliwego patriotę. Zawsze powtarzał mi tak: “Nie patrz na dni umarłych synu. Patrz do przodu i żyj tak, aby było tobie dobrze i ludziom, którzy cię otaczają”.

Kuba: Wspomniałeś o patriotyzmie. Piosenkę Złych Psów “Urodziłem się w Polsce” niektórzy ludzie niesłusznie zaczęli postrzegać jako piosenkę podchwyconą przez nacjonalistów. Jak sądzisz, skąd się to wzięło?
 
Andrzej: Takich słów jak “urodziłem się w Polsce”, “ojciec Polak, matka Polka”, czy “Piękna nasza Polska cała” żaden zdrowo myślący człowiek nie postrzega nacjonalistycznie. Zaczął je tak postrzegać pewien – za przeproszeniem – redaktorzyna z Radia Opole, któremu nie pasowało i nadal to nie pasuje, bo według niego Andrzej Nowak urodził się w Opolu a nie w Polsce. Resztę dopowiedzcie sobie sami. Wielu mądrych ludzi – w tym profesorów – wysyła do mnie listy z gratulacjami i piszą, że to jest drugi hymn Polski, oczywiście w cudzysłowie. Ludzie śpiewają tę piosenkę na wiecach, śpiewają w pochodach, tacy bokserzy jak Artur Szpilka wychodzą przy niej i traktują ją jako swój hymn. Kolejny bokser Marcin “Różal” Różalski – mój przyjaciel wytatuował sobie mój znak, czyli Złe Psy. Napisałem tę piosenkę właśnie z myślą o moim ojcu, który walczył między innymi za to, żebym kiedyś mógł być wielki i stać na scenie.

Pisząc ją myślałem także o wszystkich niedocenionych ludziach, tysiącach, dziesiątkach, setkach tysięcy, milionach Polaków, którzy walczyli przelewając krew lub walczyli intelektualnie po to, żeby mi, tobie i wszystkim ludziom w naszej wyzwolonej Polsce żyło się normalnie. Ja myślę, że nie ma sensu pytać już o to, ponieważ prawda zwyciężyła. Ta piosenka ma ponad dwa miliony wejść na youtube, a na koncertach Złych Psów ja nie muszę tej piosenki śpiewać. Robi to publiczność. Wszyscy ci, którzy praktycznie nigdy nie słyszeli jej w radio, znają doskonale jej słowa. Podczas ostatnich wyborów podszedł do mnie bardzo stary człowiek, którego mądrość widziałem w jego oczach i wypowiedzi – mąż zaufania tego głosowania. Uścisnął mi rękę i powiedział – Panie Andrzeju, mam pana piosenkę w telefonie i dziękuję panu za nią.

Sławek: Dla wielu ludzi ta piosenka ma obecnie podobną wymowę, jaką na początku lat 80′ miała niezapomniana ballada Lombardu “Przeżyj to sam”. Są i tacy, którym “Urodziłem się w Polsce” nasuwa pewne skojarzenia z “Born in the U.S.A.” Bruce’a Springsteena. Czy ten artysta rzeczywiście inspirował cię podczas jej tworzenia? 

Andrzej : Każdy Amerykanin we krwi ma to, że Ameryka jest najważniejsza i za to oczywiście trzeba mieć do nich szacunek. Dzieje się tak dlatego, że oni nie znają tego, co jest na zewnątrz, ale czy on mnie inspirował? Nie, bo dla mnie to jest typowa komercja na potrzeby dolara. Jego piosenki oczywiście są eleganckie i z szacunkiem chylę głowę, ale mam lepszych nauczycieli.

Sławek:Kto cię inspiruje?

Andrzej: B.B. King , Eric Clapton, Muddy Waters, czyli muzycy, którzy wychowali takich ludzi jak Jimmy Page..

Sławek: Niedawno spotkałem się z Johnem Mayallem…

Andrzej: O widzisz John Mayall!

Sławek: …który ma 81 lat i pomimo upływu lat ciągle śpiewa, biega po scenie i zmienia instrumenty. Tacy ludzie udowadniają, że blues i rock and roll łączą ze sobą praktycznie wszystkie pokolenia i nie narzucają nikomu żadnych barier.

Andrzej: Ależ absolutnie. Przecież my tez nie mamy już pięciu lat i ludzie często pytają – skąd Nowak bierze tyle energii? Ja nie mogę odpowiedzieć skąd ja biorę tyle energii, dlaczego to tak w moim wieku wygląda czy dlaczego to robię, a nie robię czegoś innego, bo nie potrafię odpowiedzieć do końca skąd biorę siły. Wiadomo, że ktoś nade mną czuwa dzięki Bogu i dlatego mam taką energię, ale z drugiej strony gdybym nie słuchał i nie grał bluesa, nie grał rock and rolla, nie grał rocka, to nie miałbym tej energii. Tak mi się wydaje, że właśnie to daje mi inspirację.

Antoni Malewski z Markiem Piekarczykiem

Sławek: Znakomity kronikarz rock and rolla – Antoni Malewski z Tomaszowa Mazowieckiego, który doskonale pamięta początki polskiego big bitu i który miał okazję osobiście poznać waszego wokalistę Marka Piekarczyka, wyraził opinię, że rock’n’roll drogą ewolucyjną rozwalił w drobny pył wszystkie totalitaryzmy świata – rasizm, faszyzm, nazizm i komunizm.

Andrzej:  Bardzo mądre słowa. Chylę w tym momencie czoło i podpisuję się pod tym.

Sławek:  Obiecuję, że kiedyś przyjadę specjalnie na wasz koncert do Tomaszowa Mazowieckiego i poznam cię z tym niesamowitym człowiekiem.

Andrzej:  Będzie mi ogromnie miło i proszę go pozdrowić od Andrzeja Nowaka.

Kuba:Czy sytuacja, jaką obserwujemy dziś w polskim show biznesie i na listach przebojów jest najdelikatniej mówiąc fair?

Andrzej:  Jeszcze nie czas, abym się wypowiadał na ten temat. Przyjdzie czas, a ten czas następuje bardzo szybko, że stanę i powiem. Można się tylko domyślać i samemu wyciągnąć wnioski patrząc na to, co dzieje się w tym kraju, patrząc na to, co dzieje się z tak zwaną cenzurą i porównując tę cenzurę do cenzury czasów komunizmu, a resztę domyślcie się sami.

Kuba:Kiedyś istniała oficjalna cenzura, która mówiła wprost – NIE! Tego nie możesz zaśpiewać. Dziś artyści sami wiedzą, że czegoś im nie wolno. Przez kogo nakładana jest dziś cenzura?


Andrzej:
  Na to pytanie odpowiem ci starym polskim przysłowiem. “Kłamstwo ma krótkie nogi”. Przepięknie było, kiedy na wiecu Kukiza tych porę tysięcy ludzi odśpiewało “Urodziłem się w Polsce” . Wiecie jak mi było milo?

Kuba:Złe Psy istniały wcześniej w zasadzie tylko na zlotach motocyklowych jako twoja pasja. Dlaczego zdecydowałeś się wyjść z tym projektem do szerszej publiki? Nie myślałeś, aby zrobić te piosenki na przykład pod szyldem TSA?

 

Andrzej:  Nie można tego mylić. Piosenki Złych Psów to jest zupełnie inny świat i zupełnie inny zespól. Nie można mylić zespołu TSA z zespołem Złe Psy. TSA to jest mój zespół, ja go założyłem i to jest moje dziecko. Złe Psy to też jest moje dziecko, ale muzyka Złych Psów jest muzyką bardzo bezpośrednią. To jest to, co ja chcę powiedzieć publiczności bez pośrednika, to jest mój osobisty relatywny przekaz. Nie mam wokalisty i nie mam pośrednika, który pisze teksty. To jestem ja, to jest sto procent mojej wypowiedzi i ja tu jestem spełniony, ponieważ nareszcie mogę powiedzie to, co chcę powiedzieć. TSA to jest TSA, a Złe Psy to jest całkowicie mój osobisty przekaz.

Sławek:Część muzyków TSA przewija się przez Złe Psy.

Andrzej :  Tak, oczywiście. Nie tylko z TSA bo przecież ze Scorpionsów też.

Sławek:Paweł Mąciwoda przewinął się nie tylko przez Złe Psy. Grał także w TSA. Jesteś dziś dumny z Pawła?

Andrzej: Przywiozłem Pawła z Ameryki, kiedy jeszcze nie był w Scorpionsach. To jest mój bardzo dobry przyjaciel. Poznaliśmy się w Stanach i bardzo długo byliśmy tam bliskimi sąsiadami intelektualnymi. Paweł jest świetnym basistą i graliśmy w różnych zespołach. Często przyjeżdżał też do mnie do warsztatu, a potem wymyśliłem, że Paweł ma zagrać w TSA. Był taki moment, że akurat musiał zagrać i powiem wam coś więcej – to tam w Stanach założyłem zespół Złe Psy w zupełnie innym, amerykańskim składzie, w którym Paweł Mąciwoda też uczestniczył.

Sławek: Z Sebastianem Riedlem też masz bliskie relacje

Andrzej : Tak oczywiście. W tej chwili Sebastian śpiewając jako gość w zespole Złe Psy, kontynuuje ideę, którą my z Ryśkiem kiedyś rozpoczęliśmy.

Sławek:W latach 80′ mówiło się o trzech gigantach polskiego blues rocka. Rysiek Riedel, Skiba z Kasy Chorych i Ty.

Andrzej: Tak jest. Nazywali nas święta trójca (śmiech). Parę dni temu graliśmy ze Złymi Psami duży koncert i oczywiście Seba był tam gościem. Znając go tyle lat, bo przecież na rękach go kiedyś nosiłem, teraz kiedy jest już dorosły, nieraz zdarzy mi się powiedzieć do niego Rysiek.

Kuba:Głos ma łudząco podobny

Andrzej Nowak: To są geny.

Kuba:Oprócz tego, że Złe Psy powstały w Ameryce, w jaki jeszcze sposób Stany wpłynęły na twoje życie artystyczne?

Andrzej: Najważniejsze jest to, że ze Stanów Zjednoczonych pochodzi blues i wszystkie piosenki czy to rockowe czy disco, czy jeszcze inne postępują z bluesa i o tym nie można zapomnieć. Żeby poznać tę muzykę, żeby poznać tych zaczarowanych pięć dźwięków, czyli tak niewiele, a tak wiele znaczonych, powiedziałem sobie, że muszę wyjechać do Ameryki i muszę poznać te Stany od podszewki.

Kuba:Czyli było to szukanie inspiracji?

Andrzej : Oczywiście. Tak, jak chciałem, tak zrobiłem. Mieszkałem tam bardzo długo, zobaczyłem to, co chciałem, wróciłem do Polski i jestem szczęśliwy.

Kuba:Oglądałem pewien wywiad z tobą, w którym wspominałeś, że jakieś babcie nazwały cie diabłem. Skąd w Polsce wzięła się opinia, że heavy metal, czarne kolory i długie włosy… często przecież mówisz o Bogu.

Andrzej: Gdzie ty u mnie długie włosy widzisz (śmiech)? Tak, coraz częściej mówię o Bogu i wierzę, że ktoś nade mną czuwa. Czuję to też dzięki ludziom dobrej woli, którzy oddali mi około 30  litrów krwi, dzięki której żyję.

Kuba:Twoja pasja to harleye , ciężka muzyka…
 Andrzej Nowak: …zabytkowe samochody…
Sławek:…militaria, pitbulle… ile ich masz?

Andrzej : Zawsze miałem pięć.

Sławek:  Stąd wzięła się nazwa Złe Psy?

Andrzej : Między innymi dlatego, że ja jako jeden z pierwszych sprowadziłem te psy do Polski i bardzo dużo się od nich nauczyłem. Nie psy ode mnie, tylko ja od psów. Nauczyłem się wierności, nauczyłem się honoru, nauczyłem się pamięci. Pitbull bardzo pamięta i jest lojalny, a najważniejsze jest to, że jest nieprawdopodobnie wrażliwym stworzeniem i kompletnie nie jest agresywny. Jest najlepszym przyjacielem dzieci, a agresywny jest tylko wtedy, kiedy ktoś zaatakuje twoją rodzinę lub ciebie i ja jestem taki sam.

Sławek: Czyli, że ta siła charakteru, jaką wyczuwa się rozmawiając z tobą i twój patriotyzm to w jakimś stopniu zapatrzenie się w zachowanie tych zwierząt?

Andrzej : Tak

Sławek:Oprócz TSA i Złych Psów miałeś po drodze różne poboczne projekty. Niektóre z nich były przez jakiś czas nawet bardzo wiodące, jak choćby współpraca z Martyną Jakubowicz. Były też takie epizody jak I Ching Zbigniewa Hołdysa. Niedawno powiedziałeś, że występowałeś na tak ogromnej ilości wydawnictw, że czas by było napisać nową Wikipedię na twój temat.

Andrzej: Tak, dokładnie, Muszę to zrobić, bo to co o mnie tam piszą, to jest totalna bzdura. Tam w ogóle nie ma nic o Andrzeju Nowaku! Nie ma nic na przykład o mojej współpracy z Krzesimirem Dębskim, gdzie grałem dwie gitary razem z Apostolisem. Przecież to są rzeczy, o którycdh trzeba mówić. Były też nagrania w Stanach, które robiłem jako sideman i o tym też trzeba powiedzieć

 Sławek: Ile tego wszystkiego byś w swoim życiu naliczył?

Andrzej : Niektórzy ludzie obliczyli, że jest to grubo ponad 50 nagranych płyt.

Sławek: Jesteś też blisko z Węgrami. Mam na myśli twoją współpracę z Hungaricą. Ten naród stworzył w ciągu ostatnich dziesięcioleci ogromną tradycję rockową. Przypomnijmy choćby takie zespoły jak Omega. Lokomotive GT czy Skorpio.

Andrzej: Uwielbiam ten naród. Pierwsza trasa TSA oczywiście jeszcze bez naszego wokalisty, odbywała się właśnie z zespołem Skorpio. Ostatnio miałem przyjemność zagrać ze Złymi Psami w Budapeszcie wraz z zespołem Hungarica. Zagraliśmy znakomity koncert, ale jak można było nie zagrać dobrego koncertu, kiedy grasz w najlepszej sali w Budapeszcie na scenie, na której kiedyś stał Led Zeppelin, a licznie zebrana węgierska publicznośćstoi z biało-czerwonymi flagami. Patrzyłem ze sceny, jak Węgrzy na koncercie polskiego zespołu trzymają kilkadziesiąt biało-czerwonych flag, Oni kochają nasz naród i pamiętają o nas i doceńmy to!

Andrzej :  Tak, oczywiście. Nie tylko z TSA bo przecież ze Scorpionsów też.

Sławek:Paweł Mąciwoda przewinął się nie tylko przez Złe Psy. Grał także w TSA. Jesteś dziś dumny z Pawła?

Andrzej: Przywiozłem Pawła z Ameryki, kiedy jeszcze nie był w Scorpionsach. To jest mój bardzo dobry przyjaciel. Poznaliśmy się w Stanach i bardzo długo byliśmy tam bliskimi sąsiadami intelektualnymi. Paweł jest świetnym basistą i graliśmy w różnych zespołach. Często przyjeżdżał też do mnie do warsztatu, a potem wymyśliłem, że Paweł ma zagrać w TSA. Był taki moment, że akurat musiał zagrać i powiem wam coś więcej – to tam w Stanach założyłem zespół Złe Psy w zupełnie innym, amerykańskim składzie, w którym Paweł Mąciwoda też uczestniczył.

Sławek: Z Sebastianem Riedlem też masz bliskie relacje

Andrzej : Tak oczywiście. W tej chwili Sebastian śpiewając jako gość w zespole Złe Psy, kontynuuje ideę, którą my z Ryśkiem kiedyś rozpoczęliśmy.

Sławek:W latach 80′ mówiło się o trzech gigantach polskiego blues rocka. Rysiek Riedel, Skiba z Kasy Chorych i Ty.

Andrzej: Tak jest. Nazywali nas święta trójca (śmiech). Parę dni temu graliśmy ze Złymi Psami duży koncert i oczywiście Seba był tam gościem. Znając go tyle lat, bo przecież na rękach go kiedyś nosiłem, teraz kiedy jest już dorosły, nieraz zdarzy mi się powiedzieć do niego Rysiek.

Kuba:Głos ma łudząco podobny

Andrzej Nowak: To są geny.

Kuba:Oprócz tego, że Złe Psy powstały w Ameryce, w jaki jeszcze sposób Stany wpłynęły na twoje życie artystyczne?

Andrzej: Najważniejsze jest to, że ze Stanów Zjednoczonych pochodzi blues i wszystkie piosenki czy to rockowe czy disco, czy jeszcze inne postępują z bluesa i o tym nie można zapomnieć. Żeby poznać tę muzykę, żeby poznać tych zaczarowanych pięć dźwięków, czyli tak niewiele, a tak wiele znaczonych, powiedziałem sobie, że muszę wyjechać do Ameryki i muszę poznać te Stany od podszewki.

Kuba:Czyli było to szukanie inspiracji?

Andrzej : Oczywiście. Tak, jak chciałem, tak zrobiłem. Mieszkałem tam bardzo długo, zobaczyłem to, co chciałem, wróciłem do Polski i jestem szczęśliwy.

Kuba:Oglądałem pewien wywiad z tobą, w którym wspominałeś, że jakieś babcie nazwały cie diabłem. Skąd w Polsce wzięła się opinia, że heavy metal, czarne kolory i długie włosy… często przecież mówisz o Bogu.

Andrzej: Gdzie ty u mnie długie włosy widzisz (śmiech)? Tak, coraz częściej mówię o Bogu i wierzę, że ktoś nade mną czuwa. Czuję to też dzięki ludziom dobrej woli, którzy oddali mi około 30  litrów krwi, dzięki której żyję.

Kuba:Twoja pasja to harleye , ciężka muzyka…


Sławek:…militaria, pitbulle… ile ich masz?

Andrzej : Zawsze miałem pięć.

Sławek:  Stąd wzięła się nazwa Złe Psy?

Andrzej : Między innymi dlatego, że ja jako jeden z pierwszych sprowadziłem te psy do Polski i bardzo dużo się od nich nauczyłem. Nie psy ode mnie, tylko ja od psów. Nauczyłem się wierności, nauczyłem się honoru, nauczyłem się pamięci. Pitbull bardzo pamięta i jest lojalny, a najważniejsze jest to, że jest nieprawdopodobnie wrażliwym stworzeniem i kompletnie nie jest agresywny. Jest najlepszym przyjacielem dzieci, a agresywny jest tylko wtedy, kiedy ktoś zaatakuje twoją rodzinę lub ciebie i ja jestem taki sam.

Sławek: Czyli, że ta siła charakteru, jaką wyczuwa się rozmawiając z tobą i twój patriotyzm to w jakimś stopniu zapatrzenie się w zachowanie tych zwierząt?

Andrzej : Tak

Sławek:Oprócz TSA i Złych Psów miałeś po drodze różne poboczne projekty. Niektóre z nich były przez jakiś czas nawet bardzo wiodące, jak choćby współpraca z Martyną Jakubowicz. Były też takie epizody jak I Ching Zbigniewa Hołdysa. Niedawno powiedziałeś, że występowałeś na tak ogromnej ilości wydawnictw, że czas by było napisać nową Wikipedię na twój temat.

Andrzej: Tak, dokładnie, Muszę to zrobić, bo to co o mnie tam piszą, to jest totalna bzdura. Tam w ogóle nie ma nic o Andrzeju Nowaku! Nie ma nic na przykład o mojej współpracy z Krzesimirem Dębskim, gdzie grałem dwie gitary razem z Apostolisem. Przecież to są rzeczy, o którycdh trzeba mówić. Były też nagrania w Stanach, które robiłem jako sideman i o tym też trzeba powiedzieć

 Sławek: Ile tego wszystkiego byś w swoim życiu naliczył?

Andrzej : Niektórzy ludzie obliczyli, że jest to grubo ponad 50 nagranych płyt.

Sławek: Jesteś też blisko z Węgrami. Mam na myśli twoją współpracę z Hungaricą. Ten naród stworzył w ciągu ostatnich dziesięcioleci ogromną tradycję rockową. Przypomnijmy choćby takie zespoły jak Omega. Lokomotive GT czy Skorpio.

Andrzej: Uwielbiam ten naród. Pierwsza trasa TSA oczywiście jeszcze bez naszego wokalisty, odbywała się właśnie z zespołem Skorpio. Ostatnio miałem przyjemność zagrać ze Złymi Psami w Budapeszcie wraz z zespołem Hungarica. Zagraliśmy znakomity koncert, ale jak można było nie zagrać dobrego koncertu, kiedy grasz w najlepszej sali w Budapeszcie na scenie, na której kiedyś stał Led Zeppelin, a licznie zebrana węgierska publicznośćstoi z biało-czerwonymi flagami. Patrzyłem ze sceny, jak Węgrzy na koncercie polskiego zespołu trzymają kilkadziesiąt biało-czerwonych flag, Oni kochają nasz naród i pamiętają o nas i doceńmy to!

Andrzej :  Tak, oczywiście. Nie tylko z TSA bo przecież ze Scorpionsów też.

Sławek:Paweł Mąciwoda przewinął się nie tylko przez Złe Psy. Grał także w TSA. Jesteś dziś dumny z Pawła?

Andrzej: Przywiozłem Pawła z Ameryki, kiedy jeszcze nie był w Scorpionsach. To jest mój bardzo dobry przyjaciel. Poznaliśmy się w Stanach i bardzo długo byliśmy tam bliskimi sąsiadami intelektualnymi. Paweł jest świetnym basistą i graliśmy w różnych zespołach. Często przyjeżdżał też do mnie do warsztatu, a potem wymyśliłem, że Paweł ma zagrać w TSA. Był taki moment, że akurat musiał zagrać i powiem wam coś więcej – to tam w Stanach założyłem zespół Złe Psy w zupełnie innym, amerykańskim składzie, w którym Paweł Mąciwoda też uczestniczył.

Sławek: Z Sebastianem Riedlem też masz bliskie relacje

Andrzej : Tak oczywiście. W tej chwili Sebastian śpiewając jako gość w zespole Złe Psy, kontynuuje ideę, którą my z Ryśkiem kiedyś rozpoczęliśmy.

Sławek:W latach 80′ mówiło się o trzech gigantach polskiego blues rocka. Rysiek Riedel, Skiba z Kasy Chorych i Ty.

Andrzej: Tak jest. Nazywali nas święta trójca (śmiech). Parę dni temu graliśmy ze Złymi Psami duży koncert i oczywiście Seba był tam gościem. Znając go tyle lat, bo przecież na rękach go kiedyś nosiłem, teraz kiedy jest już dorosły, nieraz zdarzy mi się powiedzieć do niego Rysiek.

Kuba:Głos ma łudząco podobny

Andrzej Nowak: To są geny.

Kuba:Oprócz tego, że Złe Psy powstały w Ameryce, w jaki jeszcze sposób Stany wpłynęły na twoje życie artystyczne?

Andrzej: Najważniejsze jest to, że ze Stanów Zjednoczonych pochodzi blues i wszystkie piosenki czy to rockowe czy disco, czy jeszcze inne postępują z bluesa i o tym nie można zapomnieć. Żeby poznać tę muzykę, żeby poznać tych zaczarowanych pięć dźwięków, czyli tak niewiele, a tak wiele znaczonych, powiedziałem sobie, że muszę wyjechać do Ameryki i muszę poznać te Stany od podszewki.

Kuba:Czyli było to szukanie inspiracji?

Andrzej : Oczywiście. Tak, jak chciałem, tak zrobiłem. Mieszkałem tam bardzo długo, zobaczyłem to, co chciałem, wróciłem do Polski i jestem szczęśliwy.

Kuba:Oglądałem pewien wywiad z tobą, w którym wspominałeś, że jakieś babcie nazwały cie diabłem. Skąd w Polsce wzięła się opinia, że heavy metal, czarne kolory i długie włosy… często przecież mówisz o Bogu.

Andrzej: Gdzie ty u mnie długie włosy widzisz (śmiech)? Tak, coraz częściej mówię o Bogu i wierzę, że ktoś nade mną czuwa. Czuję to też dzięki ludziom dobrej woli, którzy oddali mi około 30  litrów krwi, dzięki której żyję.

Kuba:Twoja pasja to harleye , ciężka muzyka…


Sławek:…militaria, pitbulle… ile ich masz?

Andrzej : Zawsze miałem pięć.

Sławek:  Stąd wzięła się nazwa Złe Psy?

Andrzej : Między innymi dlatego, że ja jako jeden z pierwszych sprowadziłem te psy do Polski i bardzo dużo się od nich nauczyłem. Nie psy ode mnie, tylko ja od psów. Nauczyłem się wierności, nauczyłem się honoru, nauczyłem się pamięci. Pitbull bardzo pamięta i jest lojalny, a najważniejsze jest to, że jest nieprawdopodobnie wrażliwym stworzeniem i kompletnie nie jest agresywny. Jest najlepszym przyjacielem dzieci, a agresywny jest tylko wtedy, kiedy ktoś zaatakuje twoją rodzinę lub ciebie i ja jestem taki sam.

Sławek: Czyli, że ta siła charakteru, jaką wyczuwa się rozmawiając z tobą i twój patriotyzm to w jakimś stopniu zapatrzenie się w zachowanie tych zwierząt?

Andrzej : Tak

Sławek:Oprócz TSA i Złych Psów miałeś po drodze różne poboczne projekty. Niektóre z nich były przez jakiś czas nawet bardzo wiodące, jak choćby współpraca z Martyną Jakubowicz. Były też takie epizody jak I Ching Zbigniewa Hołdysa. Niedawno powiedziałeś, że występowałeś na tak ogromnej ilości wydawnictw, że czas by było napisać nową Wikipedię na twój temat.

Andrzej: Tak, dokładnie, Muszę to zrobić, bo to co o mnie tam piszą, to jest totalna bzdura. Tam w ogóle nie ma nic o Andrzeju Nowaku! Nie ma nic na przykład o mojej współpracy z Krzesimirem Dębskim, gdzie grałem dwie gitary razem z Apostolisem. Przecież to są rzeczy, o którycdh trzeba mówić. Były też nagrania w Stanach, które robiłem jako sideman i o tym też trzeba powiedzieć

Sławek: Ile tego wszystkiego byś w swoim życiu naliczył?

Andrzej : Niektórzy ludzie obliczyli, że jest to grubo ponad 50 nagranych płyt.

Sławek: Jesteś też blisko z Węgrami. Mam na myśli twoją współpracę z Hungaricą. Ten naród stworzył w ciągu ostatnich dziesięcioleci ogromną tradycję rockową. Przypomnijmy choćby takie zespoły jak Omega. Lokomotive GT czy Skorpio.

Andrzej: Uwielbiam ten naród. Pierwsza trasa TSA oczywiście jeszcze bez naszego wokalisty, odbywała się właśnie z zespołem Skorpio. Ostatnio miałem przyjemność zagrać ze Złymi Psami w Budapeszcie wraz z zespołem Hungarica. Zagraliśmy znakomity koncert, ale jak można było nie zagrać dobrego koncertu, kiedy grasz w najlepszej sali w Budapeszcie na scenie, na której kiedyś stał Led Zeppelin, a licznie zebrana węgierska publicznośćstoi z biało-czerwonymi flagami. Patrzyłem ze sceny, jak Węgrzy na koncercie polskiego zespołu trzymają kilkadziesiąt biało-czerwonych flag, Oni kochają nasz naród i pamiętają o nas i doceńmy to!

Wywiad prowadziłem ze Sławkiem Orwatem, autorem Muzycznej Podróży.

Autorami zdjęć są Marek Jamroz i Artur Grzanka

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o