Coolturalnie się zrobiło !

jkbmik/ KONCERTY, REMINISCENCJE

Od pierwszej edycji programu Must be the music zespół Red Lips zaczął selektywnie zdobywać polską publiczność. Tym razem rozgrzewał Londyńską polonie w O2 Shepherd’s Bush Emipre. Robił to na tyle skutecznie, że gołym okiem można było dostrzec wypieki na twarzach męskiej części publiczności. Wszystko za sprawą charyzmatycznej wokalistki o niecodziennej urodzie – Joannie Czarneckiej. Zespół wykonał swoje największe przeboje i świetne aranżacje coverów, miedzy innymi utwór Venus zespołu Shocking blue. Z chrapliwym wokalem Joanny i ostrymi gitarami zabrzmiał chyba lepiej niż oryginalna wersja. Artur Gadowski w rozmowie z nami przyznał z uśmiechem na twarzy, że właśnie dlatego nie wykonuje już tego numeru.

A skąd Artur Gadowski, zapytają ciekawscy! Otóż po Red Lips nadszedł czas na Irę. Zespół dotarł na wyspy po poprzednio dwóch nieudanych próbach. Za pierwszym razem obawiano się zamieszek w Londynie, na skutek skojarzeń nazwy kapeli z Irlandzka Armia Republikańską. Co w zasadzie jest bledem, bo nazwa zespołu zaczerpniętą jest z języka łacińskiego i oznacza „gniew”. Ale tak to już jest, że wiele rzeczy na tym świecie odbieranych jest opacznie. Zespół na ponad godzinnym secie wykonał utwory w dużej mierze z płyt OgieńTu i teraz. Nie zabrakło tez oczywiście szlagierów jak Nadzieja i Mój Dom. Zdarzyło się też pewne wyznanie. Wiele lat temu doszło do spotkania pani Marzeny Gadowskiej i Artura po jednym z koncertów w Polsce (zbieżność nazwisk przypadkowa) i na londyńskim koncercie zadedykowana została dla niej piosenka Londyn 8:15. Właśnie o tej godzinie pani Marzena wylądowała na ziemi brytyjskiej.

Wieczór zwieńczył występ zespołu Dżem. Legenda, która od przeszło 35 lat sławi bluesa na polskiej ziemi. Mimo problemów, które trawiły zespół na przestrzeni lat, ten niezłomnie brnie do przodu odnosząc sukces za sukcesem. Kapela potwierdziła swoją światową klasę przy okazji londyńskiego koncertu. Maciej Balcar już nie wygląda jak młodzieniec przy zaawansowanych wiekiem muzykach, zlewa się z nimi w harmonijna całość.

Muzycy nie pozostawili złudzeń, nikt nie myśli o emeryturze. Wybrzmiewały co chwilę utwory znane wszystkim Polakom. Były: „List do M”, “Paw”, “Wehikuł czasu” czy osławiona graniem przy ogniskach Whisky. Złote przeboje przeplatane były utworami z nowej płyty “Muza”. Zgranie na scenie dawało się wyczuć wśród muzyków. Było widać, ze ciągłe granie sprawia im wielka frajdę, przy jednoczesnym braku zmęczenia. Bo gdy się kocha to, co się robi to się nie męczy, głosi słynna maksyma. Bilety wyprzedane! Można było zauważyć po ścisku na sali. Emocje gwarantowane! Zapraszamy na kolejną edycje!

 

KM

Fotorelacja obiektywem Artura Grzanki . Więcej na FB fanpage

 

 

 

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o