Baby zesłał Buch !

jkbmik/ KONCERTY, REMINISCENCJE

Kobiety kobietom czyli dzień kobiet po „angielsku”

Mniej znana polskiej publiczności ale za to znana w środowisku jazzowym w Londynie Monika Lidke rozgrzała panie. Zadanie o tyle trudne , że wykonuje przecież jazz a hala Forum nie należy przecież do najmniejszych. Jazz znakomicie sprzedaje sie w salach kameralnych. Rozgladając sie po hali na początku występu zauważylem, że niektórzy nie wiedzieli co zrobić ale wystarczyła skoczna „Tum tum song” żeby panie zaczęły zgrabnie ruszać bioderkami . Pózniej bylo juz tylko lepiej . Coraz wiecej i coraz żwawiej. Atmosfera pod sceną zagęszczała się a i trudno bylo znaleźć jakiegoś mężczyzne i powoli zaczynałem czuć sie jak w raju, a i kobiety zdawały sie bardziej ponęntne ale to pewnie za sprawą uśmiechu coraz cześciej rysującego sie na twarzach.
Przyszedł czas na Renate Przemyk , zdawać by sie dało , że to główna gwiazda wieczoru . Jeden pisk , nie wrzask , piiiiisk ! Wszak to dzień kobiet i forum zdominowane przez panie, gdy Renata pojawiła sie na scenie. Rozmawiając z nią przed koncertem powiedziała, ze spodziewała sie szybszego powrotu do   Londynu a i bylo to widać , że radość z występu dla polonii w Londynie jest przeogromna . Zaczynając od płyty rzeźba dnia aby poźniej przejść do swoich wielkich przebojów. Poruszająć sie skromnie w obłokach dymu w czerwonej sukni, wyśpiewala zadziorne „zero” i „Kochana” i wiele innych przebojów. Pozostał niedosyt bo jak to? Dzień kobiet bez piosenki ” Babe zesłał Bóg „?! Ale nie…. wróciła do nas i wyśpiewala tenże hymn . I tym utworem zakonczyła występ. Potem można było Renate spotkać wśród publiczności podpisującą płyty i robiącą zdjęcia z fanami.

Złośliwi twierdzą , że artyści wracają na scene bo im brakuje pieniędzy i odrywają tylko kupony . Absolutnie tak nie jest! Nie w przypadku Edyty Bartosiewicz! Pojawiając się na scenie wzbudziła zazdrość wielu pań bo widać bylo , że czas jest bardzo łaskawy dla niej. A i piosenki się nie postarzały. Wiele z nich usłyszeliśmy w nowych świeżych aranżacjach . Zastanwiałem sie czy zaśpiewa „Jenny” bo wg mnie ta piosenka do Edyty już nie pasuję , raczej do nastolatków a i zostałem zaskoczony bo swobodniejsze wykonanie i wolniejsze tempo spowodowało, że piosenka dostała nowe życie . Pojawił sie „nowy” „Zegar” czy „Szał”. Wszystko tak świeże , że wydawało by sie , że pierwszy raz to słysze gdyby nie słowa. Ale pierwszy raz usłyszałem nowe wykonanie ” Love will tear us apart ” zespołu Joy Division ale znacznie spokojniejsze wersji niż oryginał co spowodowało , ze świetnie się wkomponował w pozostale piosenki.Swietny kontakt z publicznością podkreślił jakośc występu. Wystąpiła na trzech bisach (tylko)!!! Panie nie chciały jej wypuścić bo po każdym zejściu ze sceny panie niemiłosiernie tupały nogami . Tak, to były kobiece aspekty tego koncertu co czyniło go tak niesamowitym . Kto nie był i nie tupał niech żałuje bo koncert niesamoity poprzez wykonanie i swietnie dobrany „line up” . Z plotek , które udało mi się podsłuchać w kuluarach wiem , że szykowana jest kolejna , trzecia już edycja dnia kobiet dla pań w Londynie! Oj bedzie sie działo . Zapraszam również panów bo okazja do spotkania tak zadowolonych kobiet zdarza sie bardzo rzadko bo jak wszyscy wiedzą trudo je zadowolić ale tym razem sie udało!

KM

P.S. Oprócz poczucia sie jak w raju zaletą tego koncertu był brak kolejki do meskiej toalety!

Fotorelacja w obiektywie Rafała Pietki. Więcej na FB fan page

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o