Proletaryat wiecznie żywy!

jkbmik/ KONCERTY, REMINISCENCJE

Wszystko co dobre szybko się kończy. Ta maksyma tyczy się wielu wydarzeń kulturalnych. Tak też było i tym razem. O koncertach Proletaryatu na wyspach było głośno już kilka miesięcy temu.

 

Po koncercie w Birmigham zespół zagrał blisko dwugodzinny gig w Northampton, w klubie Racehorse Inn. Zanim wyszli Ci najważniejsi tego wieczoru goście, publiczność do życia pobudził zespół Harmfool. Lokalny zespół z Northampton ma już na swoim koncie dwa single, a demo zawierające cztery numery wraz z koszulka zespołu można było nabyć przed koncertem. Grupa charakteryzuje się ciężkim i surowym brzmieniem. Zadanie rozgrzania publiczności miała trudne bo ludzie dopiero zbierali się w klubie, ale udało im się to znakomicie gdyż po krótkim secie fani nie chcieli już ich wypuścić ze sceny. Tercet z Northampton znakomicie wpisał się ze swoim repertuarem w sobotni koncert, jeśli chcecie usłyszeć ich na żywo wypatrujcie ich w klubach w Northampton, Birmigham czy Londynie, gdzie można ich spotkać najczęściej.

 

Gdy Harmfool pozamiatał już scenę, zrobił miejsce dla Dierevers. Jak określano ich kilka tygodni temu w mediach: „Niepokorne oblicze undergroundu z Northampton” – to już pięć osób na scenie. Zespół również promował swój najnowszy singiel na koncercie. W repertuarze zespołu znajdują się numery polsko, jak i angielskojęzyczne. Nutka Metaliccy w postaci coveru Seek and Destroy doskonale dopełniła set listy koncertowej. Mocne riffy gitarowe i wokal Marcina Durmaja doskonale współgrały z otoczeniem. Dało się wyczuć narastające napięcie przed koncertem gwiazdy choć i Dierevers nie dostał od słuchaczy pozwolenia na zejście ze sceny.

 

Już przed koncertem Dierevers dało się zauważyć członków zespołu Proletaryat, kręcących się miedzy publicznością. Chętnie rozmawiali i pozowali do zdjęć przed pojawieniem się na scenie. Kiedy w końcu weszli na podwyższenie, sala była już wypełniona po brzegi. Kilkaset osób wypełniło szczelnie cały klub. Było ciasno ale przyjemnie i głośno. Kapela zaczęła koncert od partii z najnowszej płyty Oko za Oko i po czterech numerach z tego wydawnictwa przeszli do „Podły”. Sam Oley zasugerował, że piosenka ta może być interpretowana jako piosenka o kobiecie a może…. O ojczyźnie. Wtedy ta piosenka na angielskiej ziemi nabrała nowego znaczenia. Były też kawałki takie jak Ofiarny Stos czy wspomnienia z placu „Tiananamen”. Następnie posypały się klasyki Proletaryatu jak Tysiac LatCzarne Szeregi czy Srajmy, który dla niektórych wydaje się do dziś wulgarny a ja myślę, że zabawny . Oczywiście koncert bez Proletaryat czy Hej Naprzod Marsz, to jak koncert Deep Purple bez Smoke On The Water, wiec i tego nie mogło zabraknąć. Oley przywołał też swoje wspomnienia opowiadając o pracy na budowie w Londynie. Zjednał sobie tym rodaków, mówiąc przy okazji „wracajcie do Polski, trzeba tam zrobić porządek” . Nie była to agitacja aczkolwiek dało się wyczuć poglądy. Czekamy na kolejny koncert bo ten dał nam niesamowitą energię !

KM

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o