TSA w Londynie

jkbmik/ KONCERTY, REMINISCENCJE, WYDARZENIA

Różne plotki i legendy można znaleźć, bądź usłyszeć o zespole TSA. Przeszło 30 lat zespół nadal na scenie i mimo perturbacji w składzie udało się przetrwać ciężkie chwile. W 2001 roku wrócił w tym najlepszym składzie! 23 maja TSA zaprezentowało się londyńskiej polonii w klubie The Garage. Właśnie w tym najlepszy składzie czyli : Piekarczyk, Nowak, Machel, Niekrasz , Kapłon.

Przed TSA wystąpił zespół Jett Black. Zespół ma na swoim koncie 3 albumy. Znany raczej brytyjskiej publiczności, ale to sprawiło, że połączenie było doskonałe. Przyszli młodzi anglojęzyczni na Jettblack, a posłuchali polskiego TSA. Zespół  tworzy czwórka kolegów z High Wycombe, a wszystko robią w myśl hard and heavy! I robią to nie gorzej niż zespoły z hevymetalowej czołówki!

Zespoły powracające na scene, jak i te, które długo nie nagrywały, często powracają tylko po to, aby „odrywać kolejne kartki” z dawno przeterminowanego kalendarza, oznakowanego jako sukces. Tego jednak nie można było powiedzieć na temat TSA. Nie, absolutnie nie! Mimo, że od ostatniej płyty minęło 11 lat to kapela nadal bije świeżością. Jak zwykle punktualni na scenie. Ścisk tak wielki, że z trudem podnosiłem ręce do góry. Markowi niczego nie zabrakło. Słychać było glosy zachwytu, że nawet po tylu latach „ glos nic się mu nie zmienił”. Biało czerwone światła i koszulka Andrzeja Nowaka z napisem Polska, nadały patriotycznego wydźwięku temu koncertowi. Założę się, że ciężej jest stworzyć taki nastrój w Polsce, niż tutaj w UK. Zaczęło się od „Wysokich sfer” i od razu wiedziałem, że ten wieczór będę pamiętał bardzo długo. Był też „Kontestator” by po chwili przejść do „Procederu”. Utwór mniej znany, bo z ostatniej płyty, której reedycja ukazała się 26 maja. Wiem też, że zwiastuje to reedycje kolejnych. Tym bardziej raduje sie moja czarna dusza. Usłyszeliśmy tez sławne ”51„ ,”Wyprzedaż „ czy „Pierwszy karabin„ , który z list przebojów w latach 80 – tych ściągnął sam generał Jaruzelski (o tym więcej w nadchodzącym wywiadzie). Nie zabrakło rzecz jasna”Alien„ i ”Mass media„(pierwszy singiel grupy przyp . red). Na bis… No cóż mogło być na bis jak nie”Kocica„ i ”Trzy zapałki”. Gdy koncert dobiegał końcowi ,Andrzej Nowak wszedł w tłum z gitarą i przechadzając się między ludźmi przygrywał na gitarze. Ta niesamowita interakcja znakomicie podkręciła zakończenie koncertu.

Wychodząc moge przysiądz, że co kilka sekund słyszałem jaki ten koncert był zajeb … ! Bo taki właśnie był! Wieloletnie doświadczenie muzków i radość z grania, która można było wyczytać z ich twarzy w trakcie koncertu sprawiły, że był to jeden z najlepszych koncertów na jakich byłem!

KM

Fotorelacja w obiektywie Marka Jamroza. Więcej na www.stagefocus.co.uk

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o